Tolerancja – a raczej jej brak

Tolerancja – a raczej jej brak.

Tolerancją jak wiadomo, nazywamy umiejętność szanowania cudzych potrzeb i cudzych opinii, których nie dzielimy. Dotyczy ona oczywiście wszystkiego, ale w granicach rozsądku, bo chociażby bomby w samolocie, na cześć Bóstwa danej sekty, chyba nikt nie toleruje, oprócz jej wyznawców. Niemniej jednak, żyjemy w społeczeństwie, wydawało by się nowoczesnym, w którym wiele stereotypów poszło w niepamięć. Ale czy tak jest naprawdę? Rzeczywistość jest zgoła odmienna i co ważniejsze, nie dotyczy warstwy osób w podeszłym wieku, ale w średnim i poniżej. Nie jest to pozytywna perspektywa i nie sprzyja kontaktom między ludzkim, które tym bardziej są rujnowane przez wszelkiego rodzaju gry. Takie właśnie przekonanie krąży wśród ludzi „nie wtajemniczonych” , tak zwanego społeczeństwa masowego, które czerpie wszelką wiedzę głównie z telewizyjnych reklam i programów, niejednokrotnie mijających się z prawdą. To jest na szczęście stereotyp i Ci, którzy dysponują pewną wiedzą, mają świadomość, że jest całkiem odwrotnie. Wróćmy jednak do głównego tematu, który możemy rozbić na wspomniane wcześniej grupy wiekowe:

  • Osoby w podeszłym wieku – jak nietrudno się domyślić, są przeciwne wielu zmianom, które były lub są wdrażane. Nienawidzą oni szczególnie gier, gdyż wg. nich są ucieleśnienie „sił nieczystych”. Tu przytoczę znaną chyba wielu osobom wypowiedź: „Jeżeli twoje dziecko gra w demoniczne gry typu Diabolo- to wiedz, że coś się dzieję”. Nazwa jeszcze nic nie znaczy, a na pewno nie sprowadza na satanistyczną drogę. Głównym problemem jest krytyka rzeczy, o których się nie ma pojęcia, tak więc chętni niech uświadamiają tych uboższych w wiedzę.
  • Ludzie w wieku średnim – w tej kategorii sytuacja wygląda nieco lepiej. Widoczny jest niestety podział na zwolenników i przeciwników elektronicznej rozrywki. Część osób ją uznaje, chętnie zasiada przed konsolą lub czymkolwiek innym służącym do grania. Tworzą oni grupy, stowarzyszenia, utrzymują między sobą kontakt, jednak wielokrotnie powoduje to ich częściowe odcięcie, od innych osób o przeciwnych poglądach. Tu objawia się w pełni część społeczeństwa masowego i tego, jaki wpływ mają na nie media. Uważają, że liczy się tylko świat rzeczywisty, a ten wirtualny nie ma prawa bytu i jest zagrożeniem, które wciąga i robi tzw. „pranie mózgu” wszystkim którzy w nim uczestniczą. Dopatrują się wpływu gier na agresywne zachowania osób młodych, a nawet tego, że to przez nie dochodzi do takich wydarzeń, jak np. tragedia w Connecticut (
    http://www.ppe.pl/news-19727-Mass_Effect_winne_tragedii_w_Connecticut!.html
    ). Nikt nie bierze pod uwagę, że miało to miejsce w szkole – a jak wiemy (lub jeszcze ktoś nie jest tego świadomy), to szkoła potrafi doprowadzić niejednego ucznia do załamania psychicznego i urazu, który może skutkować powyższym zdarzeniem. Jest to oczywiście spekulacja, ale moim zdaniem bardziej uzasadniona, niż gry z serii Mass Effect. Media mogą wszystko i przez to łatwo manipulują ludźmi, a ci z kolei bezpodstawnie wyżywają się, na np. twórcach gier (w tym przypadku BioWare). Tak właśnie powstaje nie-tolerancja i chęć walki z czymś, co stanowi krople w morzu, porównując z np. szerzącym się homoseksualizmem.
  • Młodzież i osoby do około 25 lat – ze względu na wiek najbardziej rozumieją współczesne standardy rządzące światem, jednak i tu zdarzają się wyjątki. Niby wszystko ładnie pięknie, a jednak dochodzi do sporów i chociażby ja (17 wiosen na karku) ,byłem nazywany przez nielicznych rówieśników „no-lifem”. Nie rozumieją , że robię to, co lubię. I robię to w ograniczonych ilościach, posiadam nad tym kontrolę. Moja babcia bywa bardziej tolerancyjna niż oni. Dotyczy to w dużej mierze płci, bo tu przeciwniczkami są w większości panie, chodź i u panów można się dopatrywać, w tym jednoznacznym spojrzeniu, komentarza, typu: „ale debil, gra w gry, nigdy nie dorośnie”. Gry nie są wyznacznikiem dojrzałości. Z nich się nie wyrasta – do nich można dorosnąć. Zrozumieć jak głęboką treść mają dać nam co poniektóre pozycję, lub ile samej czystej frajdy, ma dostarczyć np. Mario (Forever ;D ). Jest to hobby, pasja jak każde inne. Bywa destrukcyjne ale w niepowołanych rękach, jak np. osób mających predyspozycje do uzależnień, czy chorób psychicznych.

Zbliżając się do końca swoich rozważań, chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na to, czy efekt szanowania innych pójdzie w dobrym kierunku, czy jednak dojdzie do podziałów i bezczelnych walk na własne racje. Ludzie z jednej strony chcą żyć w jak najlepszym gronie innych współobywateli, z drugiej jednak stają się nieczuli na potrzeby bliźnich. Nie jest do końca powiedziane, jak sprawy potoczą się dalej, ale miejmy nadzieję, że w dobrym kierunku. Weźmy pod uwagę fakt, dość znaczący, a mianowicie to, że w 99% przypadków to inne instytucje atakują branże gier, nigdy na odwrót. Dlatego też gracze lubią się odizolowywać, nie chcą zwracać na siebie uwagi (choć to się na szczęście zmienia) i tworzą własne grupy oraz stowarzyszenia, o podobnych poglądach. Jest to mile widziane, ale gdyby jeszcze cała reszta ludzi to zaakceptowała, było by idealnie. Opinie i wnioski, które przedstawiłem powyżej, oparte są w głównej mierze na własnych doświadczeniach i obserwacjach. Jeśli ktoś uważa inaczej, zapraszam do komentowania i polemiki ale podstawowy warunek: szanujmy się i zdanie innych, mimo, że go nie podzielamy.

Karol Malec

Ten wpis został opublikowany w kategorii O wszystkim i o niczym, czyli refleksje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>