Dark Souls

Dark Souls
Rok premiery: 2011
Platforma: XBOX 360

Mówili: „jest trudno”, „najbardziej wymagająca gra roku”, „tylko dla najwytrwalszych”- nie słuchałem … Tak więc, 26 września 2012r. Dark Souls wylądowało w moich rękach, jako prezent urodzinowy od mamy (dzięki ;D ). Cóż to była za radość, gdy zamiast przy biurku odrabiać lekcje, znalazłem się w lochu (w końcu to urodziny – trochę luzu – nie? ;) ) pełnym dość dziwnych pokrak. Stonowane kolory, szczegółowo dopracowane otoczenie, widok w trzeciej osobie – no jest ciekawie. Poruszanie postacią oddaje wrażenie jej wagi, z kolei na tę, wpływa pancerz i ekwipunek. Im większe i cięższe tałatajstwo nosimy, tym nasz bohater porusza się wolniej, co w konsekwencji może się skończyć bardzo źle, w czasie pojedynków. Komicznie jednak wyglądają zwłoki pokonanych wrogów, które kopiemy jak elastyczny styropian – w tej kwestii realizmu nie ma, ale jest w innej, a mianowicie: możliwy jest skok z każdej skarpy, kończący się oczywiście zgonem, sprytni jednak, mogą to obrócić na własną korzyść  i spychać wrogów. Co do samych starć, mógłbym się dość długo rozpisywać, jednak podstawa, to trzymanie tarczy w pogotowiu, obeznanie w przyciskach i unikach oraz najważniejsze – zręczność. Za zabójstwo delikwentów wpadają punkty/przedmioty. Rozwijamy się przy ogniskach, służących jako miejsca zapisu stanu gry, ale uwaga: podczas każdorazowego odpoczynku przy tych oto ogniskach, łącznie z naszym zdrowiem odradzają się wszystkie ścierwa, jakie dotąd zostały pokonane. Niejednokrotnie stawia to przed nami dylemat, zregenerować zdrowie, ale od nowa wycinać wszystkich w pień, czy zaryzykować i iść dalej bez saveu. Ja radzę korzystać z opcji nr jeden, gdyż giniemy tutaj często i gęsto. Z poziomem trudności nie ma żartów, każdy popełniony błąd to znaczny uszczerbek na pasku zdrowia. Napis „YOU DIED” będzie Wam się śnił po nocach. Z tą grą nie ma zabawy. Jest bezkompromisowa, dosadnie tłumaczy co to znaczy cierpliwość i pokora. Właśnie tu chłopcy są oddzielani od mężczyzn. Osobiście spędziłem z tą produkcją około 8h… i doszedłem do zaledwie trzeciego ogniska, jakie napotkałem po drodze. Pierwsza sesja trwałą 3 godziny, przez które tak naprawdę uczyłem się zasad rządzących tym światem, zużyłem wszystkie uzdrawiacze, dopalacze a ponadto coś się zje**** z mieczem i prawie w ogóle nie zadawał obrażeń. Bezsensowna sytuacja, pozostało więc zacząć wszystko od nowa. Tym razem poszło lepiej, ale nadal utknąłem w tym samym miejscu :/ . Jakiś zasrany jeżo-dzik niszczy mnie jak 3DS PS Vite w Japonii.

Tu nawet poradnik niewiele pomaga. Wg. własnych doświadczeń, różne poziomy trudności w grach to podstawa. Elita – proszę bardzo, niech sobie przejdzie całość na hardzie, nie mam nic przeciwko, ale co z resztą? Mógłbym spędzić z grą nawet 80h, ale nie stojąc w jednym miejscu ! Z jednaj strony satysfakcja, jeśli się coś uda a z drugiej frustracja. Tu nie ma złotych środków. Ostatecznie, tę pozycję się kocha albo nienawidzi. Od strony technicznej wszystko trzyma poziom. Ładne miejscówki i widoki, co trochę skrzynie ze znajdźkami. Muzyka puszczana jest do walki z bossami, poza tym słyszymy tylko kroki naszego herosa. Ścieżka dźwiękowa wpada w ucho. Za to twarz naszej postaci, wygląda na strasznie „przypaloną” (dosłownie!). O fabule nie wiadomo za wiele, szczątkowych informacji dostarczają napotkani po drodze NPC-e, a poza tym, Dark Souls nie zostało zlokalizowane. Wspomniałem o poziomie trudności i oprawie, ale nie o tym, z czym spotkamy się po drodze – wrogowie. Do momentu w którym utknąłem, na przeszkodzie stanęli szkieletorzy – nie, nie takie zwykłe, a opancerzone i dzierżące miecze, dzidy, tudzież kusze. Natknąłem się też na bardzo przerośnięte szczury, pewnie je hodowali na jakich dopalaczach, jak te amerykańskie kurczaki w supermarketach. Do tego byk na dwóch nogach i na ten moment, to tyle. Wszyscy wymienieni posiadają swoje specjalne ataki/taktyki, a że jest ciężko, to już wspominałem. Podsumowując, jest to pozycja dla prawdziwych hardcoreowców, posiadających nerwy ze stali, samozaparcie i nieprzeciętne umiejętności. Potrzebujesz wyzwania albo udowodnienia sobie, że jesteś najlepszym graczem? Zapraszam. Cała reszta niech omija ją z daleka lub „PREPARE TO DIE” (gdy czytacie te słowa, jest już dostępny w sklepach dodatek do gry ze wspomnianym „prepare to die” łącznie z cała grą).

Karol Malec

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>