GAME OVER ? :(

Czy nadchodzi śmierć?


http://openbeta.pl/trup-sie-sciele-gesto-czyli-rok-w-mediach/?fb_comment_id=fbc_265500266909274_1155031_265527780239856#ff69e1fb902b9e

 

Po zapoznaniu się z powyższym tekstem, już w 100% widzę powagę sytuacji, w jakiej znajduje się świat konsol. Padają czasopisma, także firmy deweloperskie, jak THQ które dzisiaj ogłosiło upadłość. Wydawać by się mogło, że przecież niektóre produkcje sprzedają się w milionach sztuk, w ciągu kilku dni od premiery. Tak jest ale jak widać to i tak za mało. To tak zwane „tasiemce” czy „odgrzewane kotlety”, które  podobają się nadal ale niestety wypierają innych twórców i ich kreatywne projekty. Innymi słowy, giganci rządzą graczami hardcorowymi. Od czasu do czasu pojawia się powiew świeżości, ale to jest zwyczajna konkurencja (w końcu jest parę naście rodzajów kotletów). Casuale żądzą rynkiem? Jest ich najwięcej? Co z tego, skoro jak zostało wspomniane w wypowiedzi, nie kupowali nawet Playboxa, który był dedykowany specjalnie dla nich, a jedną czy dwie gry na sensory ruchu typu Kinect czy Move. Jak oni mają napędzać rynek kupując 1-2 gry w roku? Nie będą go zbytnio napędzać. Kto więc to robi? MY, prawdziwi gracze, to my staramy się regularnie wydawać fortunę na premiery najnowszych hitów. To MY kupujemy gazety o grach, rozmawiamy o nich na forach. My jesteśmy trzonem, który utrzymuje całość. Dlaczego więc jest źle? Bo nasz trzon słabnie, jest nas coraz mniej. Stereotypy typu „jesteś za stary na gry” skutecznie eliminują kolejnych fanów tego hobby. Dzielimy się i walczymy między sobą, o czym wspomniałem w temacie „Fanboye”. Dlatego casuali jest coraz więcej, bo mają dostęp do takich rzeczy jak smartfon, tablet czy gry on-line chociażby na facebooku. Ale oni NIE napędzają rynku, MY to robimy. Jest Nas mało ale jednak się trzymamy. Z bolącym sercem patrzę na przedstawione statystyki i wnioski dot. branży gier, jednak są one prawdziwe. Wszystko i każdy przeżywa pewne wzloty i upadki – nawet cała ludzkość po czasach średniowiecza (czasu średnie, zacofania, braku rozwoju nauki kultury) doczekała się renesansu (odrodzenia, powrotu do korzeni – antyku).

Niech i tym razem tak będzie ale w stosunku do prawdziwych graczy, którzy wytrzymają te trudne chwilę. Wielu na pewno przejdzie na „ciemną stronę mocy”, porzuci pasję ale część musi się utrzymać. Miejmy wiarę na lepsze jutro, co wykazuje również autor zamieszczonego artykułu. Nadejdzie dzień, gdy developerzy „przejadą” się na pierdółkach na telefony i graczach niedzielnych. Kiedy dotrze do odbiorcy masowego, że FREE-TO-PLAY jest złe. Kino miało upaść na rzeczy odtwarzacz-ów DVD/Bluray, jednak jest odwrotnie. To wg. moich obserwacji ci drudzy są w gorzej kondycji a społeczeństwo woli się jednak wyrwać raz na jakiś czas do kina. Niech i w tym przypadku tak będzie. Liczmy na lepsze jutro, bo jeśli ono nie nadejdzie, to wolałbym aby koniec świata nastąpił jutro i zniszczył wizję oraz plany tej szarej rzeczywistości

Karol Malec

Ten wpis został opublikowany w kategorii O wszystkim i o niczym, czyli refleksje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>