Metro 2033

Metro 2033

Rok premiery: 2010
Platforma: Xbox 360

Postapokalipsa to wbrew pozorom bardzo ciekawy i pożądany temat. Dlaczego dzisiejsze społeczeństwo jest takie ciekawe życia po końcu świata? W grze Metro 2033, kres ludzkości do najoryginalniejszych nie należy. Interesująca jednak jest sytuacja, która panuje po nastąpieniu ogólnoświatowej zagłady. Jak wygląda życie po wybuchu bomb atomowych? Bardzo ciekawą wizje przedstawiają magicy z THQ, upadłej już teraz firmy, którzy garściami czerpali z książki Dmitrya Glukhowskyego o tym samym tytule, co gra – „Metro 2033”.

„To jeszcze nie koniec walki…

Po wybuchu konfliktu atomowego, pociski zrównały całą doczesną cywilizacje z ziemią. Nasza planeta utraciła swój urok, miasta zamieniły się w pył, radioaktywne promieniowanie doprowadza do mutacji rośliny i zwierzęta, wszyscy ludzie giną. Przetrwało tylko jedno miejsce, jedyna szansa pozwalająca zachować nadzieje na ciągłość gatunku homo sapiens. Jest nią Moskiewskie metro. Tym, którzy zdążyli się tam schronić, udało się przeżyć kataklizm i starają się wieść życie dalej. Nie jest to jednak łatwe, ponieważ całą egzystencję jest się zmuszonym spędzać pod ziemią. Wyjście na powierzchnie grozi śmiercią, gdyż opary bez przerwy unoszą się w ziemskiej atmosferze. Ponadto zmutowana fauna i flora tylko czeka na upolowanie czegoś do jedzenia. Takim więc sposobem największy schron atomowy stał się wybawieniem i jednocześnie więzieniem mieszkańców Moskwy.

Wydawać by się mogło, że tam, pod ziemią, jest bezpiecznie. Nic jednak na to nie wskazuje. Potwory wiją swoje gniazda a ocalałe niedobitki ludzkości zaciekle bronią każdego odcinka dawnych stacji, niejednokrotnie poświęcając życie dla dobra ogółu. Jakby tego było mało, w poszczególnych częściach podziemnych korytarzy tworzą się sekty, ugrupowania polityczne i dochodzi do ciągłego przelewu krwi w imię takich ideologii jak faszyzm i komunizm. Utworzona zostaje nawet Czwarta Rzesza. Myślę, że nie przesadziłbym ze stwierdzeniem, iż jest to cały świat w pigułce. Znalazło się  miejsce dla wymienionych wyżej ugrupowań, są ludzie z kręgów inteligencji lub wojskowych, sekty, ale i pozostawione same sobie stacje, wraz z ich mieszkańcami. Wszystkim tym niebezpieczeństwom musi stawić czoła młodzieniec pochodzący z najbardziej wysuniętej stacji na północ o nazwie WOGN. Ponieważ miejsce w którym żyje staje się zagrożone, chciałby zrobić wszystko co w jego mocy, aby uratować siebie i najbliższych. Nieoczekiwanie pojawia się tam pewien mężczyzna zwany Hunter. Poleca on przekazać Artemowi wiadomość do Polis, z informacją o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Ten godzi się wziąć udział w śmiercionośnej wyprawie i tak zaczyna się jego wędrówka, w nieznane mu rejony metra. Już biorąc pod uwagę samą historie, która zostaje przedstawiona graczowi, panuje tu specyficzny klimat i aż się prosi, aby chłonąc go wszystkimi zmysłami.

…Walkę kończy śmierć…

To właśnie klimat gra tu pierwsze skrzypce i właśnie dla niego warto sięgnąć po tę produkcję. Na wstępie powiem od razu, że poziomy są liniowe ale nie uznałbym tego za jakikolwiek problem. Po prostu twórcy mieli do opowiedzenia pewną historię i tak też zrobili. Najczęściej dane nam jest przechadzać się po dawnych liniach metra, niekiedy wychodzimy na powierzchnie, lecz dzieje się to bardzo okazyjnie. Jak wspominałem na początku, ziemia jest napromieniowana i jedynie maska  przeciwgazowa pomaga nam przeżyć na tej zabójczej powierzchni. Ten patent skutecznie zwiększa „wczuwkę”, tym bardziej, że maska nieraz paruje lub pęka.  W większości FPS-ów, akcja dzieje się raczej na otwartej przestrzeni. Do tego jesteśmy przyzwyczajeni w innych produkcjach. Naturalnie zdarzają się też korytarze,  jednak dominuje ta wolności i gdy opuszczamy cztery ściany lub zamknięte budynki, czujemy ulgę i możemy „odetchnąć pełną piersią”. Tu jest inaczej. Po spędzeniu kawałka czasu w tunelach, zaczyna pojawiać się swego rodzaju więź i to właśnie na powierzchni czujemy się nieswojo. Ja osobiście starałem się jak najszybciej wykonać powierzone zadanie i znów skryć się i podziemiach. Tam czułem się jak ryba w wodzie, to było moje terytorium. Poza tym maska przeciwgazowa ma określony czas działania i nie obejdzie się bez zbierania filtrów. Nie wspomnę już o skrzydlatych bestiach i innych zwyrodnialcach czających się na powierzchni. Jakby tego wszystkiego było mało, Artema nawiedzają wizje, w których widzi dziwne istoty. Wtedy nasza rola sprowadza się do poruszania, lub zwykłego obserwowania sytuacji, jaka ma właśnie miejsce. Bardzo ciekawa koncepcja z tego względu, że po pierwsze nie rozumiemy zbytnio o co chodzi, co się dzieje, i jaki ma cel, a po drugie jest odskocznią od zwykłej rozgrywki.

O ile w wizjach jesteśmy bezbronni, o tyle w tym realnym i brutalnym świecie, musimy sobie jakoś radzić. Nasz protagonista bezbronny nie jest i na sumieniu ma wiele istnień, tych bardziej i mniej ludzkich. Na swojej drodze znajdziemy kilka pukawek, które ułatwią nam przedzieranie się przez falę wrogów. Można też zaglądać do lokalnych sklepów, gdzie walutą są naboje do pistoletów. Te z kolei znajdujemy rozsypane po całym metrze, a także w truchłach poległych bojowników. Zależnie od poziomu trudności – im wyższy – tym bardziej są one na wagę złota. Nie ma jednak mowy o bezmyślnym pruciu ołowiem. W dostępnym arsenale znajdzie się karabin np. AK, dubeltówka, shotgun, pistolet i granaty. Miłym dodatkiem są jeszcze noże do cichego uśmiercania wybranych ofiar. Każdą broń nożna modyfikować dodając przykładowo bagnet, tłumik lub celownik laserowy.

Bardzo ważny jest dobry dobór broni przeciwko danym oponentom. Ludzie łatwiej padają przed karabinem, a mutanci szybciej gryzą ziemie dzięki shotgunowi. Ci drudzy przybierają różne formy, które wręcz ciężko opisać. Ich odmiany są dość liczne na powierzchni Moskwy. Jedne kopią i wydostają się spod ziemi, drugie zwyczajnie poruszają się na dwóch lub czterech kończynach a jeszcze inne latają. Nie pozostaje nic innego jak mieć się na baczności. Bolą jedynie oskryptowane sceny, gdzie można bez problemu ubić bydle, jednak gra na to nie pozwala i pozostaje nam bezczynnie patrzeć np. na czyjąś śmierć, mimo, że można było jej uniknąć. Widać ma to bezpośredni związek z designem poziomów i twórcy chcieli wywołać u nas daną reakcję w danym momencie. Niestety nie zależną od nas.

…Każda inna rzecz walkę jedynie przerywa.”

Poziomy zostały zaprojektowane tak, jak ma to miejsce najprawdopodobniej w rzeczywistości. Bardzo dobrze oddana jest cała atmosfera, tak jak robi to opis książkowy. Ciasno, ciemno, nie ma normalnego światła, działają tylko czerwone lampy, rzucając ponury cień na otoczenie. Większość czasu korzystamy z latarki a kompas z zapalniczką wskazują nam drogę. Kolejne elementy budujące klimacik. Gdzieniegdzie pojawiają się linki w przejściu czyli pułapki na nieproszonych gości, tak więc trzeba ostrożnie stawiać każdy krok. Sam przyłapałem się na podwyższonej czujności i powolnym przeczesywaniu miejscówek, w poszukiwaniu amunicji lub właśnie dlatego, aby uniknąć wykrycia. Bardzo niewiele gier wywołuje u mnie tego typu reakcję, ta jednak ma w sobie tę cząstkę magii i grało mi się z największą przyjemnością. Oczywiście grafika nie jest mistrzostwem świata, a już fizyka pozostawia wiele do życzenia. No chyba, że bardzo nerwowe odruch i drgawki są możliwe po wpakowaniu magazynku w głowę ofiary. Zdarzają się potknięcia, ale można je przełknąć i zagryźć innymi aspektami na które już zwróciłem uwagę. Dla książkowych fanów zdarzają się też smaczki – gdy jechałem ukryty w kolejce, moim oczom ukazała się książka z uniwersum pt. „Piter” (w wersji rosyjskiej). Od razu pojawił się niekontrolowany uśmieszek na twarzy wnikliwego gracza i czytelnika.

Od strony dźwiękowej wszystko jest w porządku. Szału nie ma, przez większość czasu panuje cisza, która tylko buduje atmosferę i każe nasłuchiwać, czy nie zbliża się aby jakieś niebezpieczeństwo. Co innego z dubbingiem i wersją językową. Obowiązkowo należy włączyć rosyjskie głosy, bo w końcu akcja ma miejsce w Moskwie, napisy zaś mogą być w dowolnej wersji językowej, aby lepiej zrozumieć fabułę.

Sumując wszystkie za i przeciw, wychodzi nam bardzo dobra produkcja, która czerpiąc z wersji książkowej, daje graczom możliwość poznania tej historii od strony wizualnej. Nawet więcej – możemy ją przeżyć sami ! Warto jednak przeczytać wersje papierową, gdyż oddaje ona uczucia głównego bohatera, jego rozterki i przemyślenia, jak i uzupełnia ewentualne luki i pozwala jeszcze lepiej chłonąć świat przedstawiony. Przeżyj tą apokalipsę na własnej skórze bo naprawdę warto. Pozdrawiam z Kremla – Wasz wujaszek Stalin.

 

Karol Malec

Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>